Archiwum 13 listopada 2002


lis 13 2002 serce w rozterce :((
Komentarze: 2

Jest bardzo źle....tyle czasu już się zbieralam żeby napisać cokolwiek ale jakoś nie moglam...bo chyba jednak nie da się wyżalić na blogu. Mimo wszystko potrzebna jest rozmowa z drugą osobą, twarz do której mowisz i widzisz, że Cię słucha. Tyle mam myśli do przelania i nawet nie wiem co napisać. Za dużo tego wszystkiego. Czuje się zalamana, nieszczęśliwa i skończona jako człowiek. Dlaczego? Ano dlatego, że od jakiegoś tygodnia, a w zasadzie od dwóch źle się dzieje pomiędzy mną a moją połówką.....źle to byt malo powiedziane. Od trzech dni nie odzywa się do mnie, dzisiaj wybiera się ze znajomymi na piwo i na dyskoteke, ja wiem niestety w jakim celu tam idzie. I wiem, że jeśli zrobi to co zamierzała, czym się odgrażala to chyba już nic z naszego związku nie będzie. Czy zadrzyło się komukolwiek z Was, że wasza polowka zapowiedziala swa zdradę? Moja tak zrobila. Mówi o tym od dluzszego czasu. Czy ja jestem nienormalna, konserwatywna, zacofana, że dla mnie związek to nie tylko lózko, a przynajmniej nie najważniejsza rzecz między dwojgiem ludzi?????? Dla mojej polowki jednak to jest najwazniejsze. Wczoraj zapowiedziala mi, że nie zamierza być z osoba, z która nie sypia. .cha. cha. cha. Tylko, ze nie sypia bo sama tego nie chce...zawsze jest zmęczona i nie ma ochoty. Zawsze to od tych dwóch tygodniu. Jest tak pokręconą osobą, że choć jestem z nią ponad trzy lata to czasami mam wrażenie, że się związalam z nieobliczalny dzieckiem z piaskownicy Jestem w strasznej rozterce....

Czy mam żyć z osobą, którą kocham nad życie ale jednak obok czy też zdecydować się na ból rozstania, cierpienia i odejść..... Nie chcę odchodzić, nie chcę żeby Ona odeszła, nie chce bez Niej żyć!!!!

To dlatego nie pisalam tyle czasu. Bo cóż moglam napisać? Że jest mi źle, że cierpie, że się boję, że się nie uklada???????? To nie dawalo mi żadnej pociechy....i teraz zresztą tez nie daje. Jezuuuuuu, jak ja się fatalnie czuje. Mówią ludzie, że w takich chwilach dobrze jest się rzucić w wir pracy, lub zabawy...a ja nie chce!!! Nic mnie nie kręci, nie rajcuje – skoro Jej nie ma przy mnie....

Czy może ktoś kto przeczyta te moje dzisiejsze wolanie powie mi coś co sprawi, że spojrze na to inaczej, że doda mi otuchy...nie wiem......ale czekam

la_jolle : :